Dzieje się - Literatura

Michał Czernecki: - Bawię się w życie [Wywiad]

2018-12-13 09:06:15

Niedawno ukazała się książka pt. „Wybrałem życie” autorstwa Michała Czerneckiego i Moniki Sobień. Z tej okazji rozmawialiśmy z aktorem, który w szczery sposób opowiedział nam o kulisach powstawania książki, jej przesłaniu, a także życiowych wzlotach i upadkach oraz tym, co kryje się za wielką popularnością. Przeczytajcie wywiad z Michałem Czerneckim!

Michał Czernecki

Zobacz zdjęcia ze spotkania z czytelnikami w Empiku Renoma we Wrocławiu >>

Michał Derkacz, dlaStudenta.pl: „Wybrałem życie” porusza problem, który dotyczy wielu osób, ale prezentuje bardzo prywatną, Twoją historię. Adresatem są zatem raczej Twoi fani czy szersze grono ludzi po przejściach?

Michał Czernecki: Jeśli mam być szczery, to nie myśleliśmy razem z Moniką tworząc ten wywiad-rzekę  o konkretnym czytelniku, czy tzw. grupie docelowej. Zaczęliśmy się zastanawiać kto to będzie czytał gdy książka była już w 3/4 skończona. Byliśmy już po wszystkich rozmowach i mieliśmy z grubsza zredagowany materiał. Wtedy zaczęliśmy się zastanawiać np. nad kwestiami językowymi – czy zachowujemy np. wszystkie przekleństwa, takie bardziej techniczno-stylistyczne kwestie. Postanowiliśmy ostatecznie, że jednak nie będziemy kalibrować tekstu pod tę czy inną grupę odbiorców i  zaryzykujemy wypuszczenie takiego produktu jaki nam wyszedł spod ręki. Jest tak też z tego względu, że komercyjny potencjał tej książki jest dla mnie drugorzędny. Oczywiście, promuję ją na spotkaniach z czytelnikami, czy w rozmaitych mediach ale to, co osobiście miałem wziąć z faktu że powstała, to już wziąłem. Przyniosła mi wiele dobrego i, co mnie wyjątkowo cieszy, przynosi jak się okazuje także jej czytelnikom.

Zazwyczaj, gdy znani ludzie piszą o swoich trudnych przeżyciach, mają na celu autoterapię albo pomaganie innym. Czasem to też idzie w parze. Jak jest w Twoim przypadku?

Część terapii to jest na pewno, ale wydaje mi się, co powtarza też często Monika, że gdyby w tej książce nie było czegoś uniwersalnego, mówiącego o naszym wspólnym ludzkim losie, to ta książka by nie powstała. Udało nam się zrobić coś więcej niż laurkę.

Czy na etapie redagowania tekstu i decydowania, co zostawiamy, a co wycinamy, zastosowaliście jakieś formy autocenzury, w sensie pomijania spraw, którymi jednak nie chcesz dzielić się z czytelnikami?

Gdyby w naszych rozmowach a co za tym idzie w naszej książce być autocenzura to jej tworzenie mijałoby się z celem. Nie zmieniliśmy nic z tego co powiedziałem. Wiesz, pokazanie pełnej prawdy o kimś jest niemożliwe, bo wymagałoby zadania wszystkich pytań jakie trzeba zadać. To jest przecież niewykonalne. Monka przyłożyła swoją dziennikarską lupę tam gdzie uważała że jest coś godnego uwagi. Naświetlała i pytała o to, co jej zdaniem miało ma mnie największy wpływ. Pozmienialiśmy tylko ogólny zapis tej rozmowy, by miała bardziej literacki charakter i łatwiej się książkę czytało. Nie ma tu całej prawdy o mnie, bo ta zostanie tylko moją własnością. Nie mam poczucia, że „wystrzelałem” się ze wszystkiego. Powiedziałem o rzeczach ważnych, trudnych, kluczowych dla mojego rozwoju. Na szczęście słyszę, że przynosi to dobry efekt, że ludzie w czasie lektury mogą konfrontować moje przeżycia ze swoimi problemami, których czasem nie potrafili, czy też bali się nazwać po imieniu.

Mówi się często, że najwięcej uczą nas życiowe porażki. Zapytam zatem – czego mogą nas nauczyć sukcesy? Czy mogą kształtować nas równie mocno?

Sukcesy to są nagrody za dobrze wykonaną pracę. W show-biznesie, w którym ja funkcjonuję, sukces ma swoją cenę. Ma  także smak, który fajnie jest poznać. Mnie osobiście powodzenie i dobra passa zawodowa uczy ostrożności, przezorności i czujności. Kiedy wpadasz w wir pracy, chodzenia z jednego spotkania na drugie, z jednego planu filmowego na drugi, to stopniowo przestajesz myśleć o sobie i o swoich potrzebach. Na to miejsce wskakują te wszystkie wypełniacze poklaski, w stylu „Pan jest wspaniały.” Krok po kroku zaczynasz w tę iluzję na swój temat wierzyć, choćbyś nie wiem jak się przed tym wzbraniał. Przyjmujesz ją za prawdę i się z nią utożsamiasz. Ale to przecież nie jest pełen obraz Ciebie, bo jesteś nie tylko wspaniały. Przykładowo, podczas kiedy ty brylujesz na spotkaniach z fanami, to w tym czasie żona z dziećmi tęsknią za Tobą w domu. My w naszym związku przeżyliśmy niejedną  „glebę”, ale się za każdym razem podnosiliśmy. Mocniejsi. Bliżsi sobie.

Tak o upadkach zawsze mówią sportowcy i to ma faktycznie wielowymiarowe przesłanie.

Sport to jest ogólnie dobra metafora na życie. Tylko tam jest trudniej, bo czas kariery jest krótszy.

Za to bokser ma na podniesienie się ledwie 10 sekund, a inni mają trochę więcej czasu, szczególnie jeśli mówimy o wychodzeniu z depresji. Możesz coś o tym powiedzieć?

To jest proces, który jest u mnie świadomy, ale wstecz. Ja byłem wtedy nastolatkiem i nie wiedziałem, że dzieje się ze mną coś złego. Nawet kiedy planowałem „samobója” to myślałem, że to naturalna kolej rzeczy, że tak po prostu musi być. Jasne, że to nie jest świadomy wybór 16-latka, tylko wołanie o pomoc, ale ja tak o tym wtedy nie myślałem. Kombinowałem, że to na serio jest już koniec i nie ma innego dobrego rozwiązania. Wydawało mi się, że po drugiej stronie tych drzwi jest coś lepszego i trzeba przez nie tylko przejść. W dorosłym życiu musisz iść w takiej sytuacji po pomoc.

Czy teraz, jako dorosły facet i wzięty aktor, dostrzegasz, że ludzie uciekają od swoich problemów w pracę?

Wiesz, u mnie na przykład szybkie, kompulsywne niemal zapełnianie sobie grafiku jest efektem utrwalonego przez lata lęku o to czy będę miał pracę. Tu w głowie odzywają się takie frazesy jak „masz swoje 5 minut”, „łap okazję, innej nie będzie”. Podnoszą poziom lęku, aż do skraju histerii, ale nie jestem pewien czy mają coś wspólnego z prawdą. Praca może być taką samą ucieczką jak narkotyki, alkohol, jedzenie czy seks.

Grasz filmach, ale też w licznych serialach. Czy to jest jeszcze da Ciebie wyzwanie, czy raczej takie codzienne przychodzenie do pracy, z tym, że ona nie jest np. w biurze, a na planie?

Staram się, by to było wyzwanie i z reguły mam to szczęście. Jeśli w materiale na którym pracuję nie ma zapisanego potrzebnego potencjału, sam staram się go sobie stworzyć i zadbać o to żebym miał jednak z czym się zmierzyć. Mój zawód polega przede jednak wszystkim na relacjach z ludźmi, spotkaniach z innym każdorazowo razem składem osobowości, postaw i temperamentów. Ta wymienność ekipy na planie gwarantuje, że każdy dzień mojej pracy jest niepowtarzalny i nieszablonowy. Granie w serialu może być nurzące chyba tylko przy rozpisanej na lata telenoweli. Ale i tam można starać się znaleźć poczucie humoru, dystans i stawiać sobie nawzajem aktorskie wyzwania. Wszystko zależy od nastawienia.

Aktorzy powtarzają, że lubią grać różnorodne role, a jednak w komediach romantycznych widzimy ciągle te same twarze. Ty też grałeś w kilku i pewnie masz swoją opinię na ten temat…

Zgadza się. Dla mnie moje role w komediach się nie zlewają w jedno. Pamiętam pracę przy „Planecie Singli”, gdzie historia miała ciekawe drugie dno, coś więcej niż niosła ze sobą tylko dosłowna warstwa fabularna. Zapamiętałem sobie zdanie z tego filmu – „Nie zawsze to czego chcesz, jest tym czego potrzebujesz.” Moje życie dostarczyło mi bezlik dowodów na to, jak prawdziwe to zdanie jest. W filmie „Podatek od miłości” grałem super napisaną rolę nieoczywistego czarnego charakteru, a teraz w „Miłość jest wszystkim” gram uroczego pracoholika. Te charaktery różni od siebie temperament, ciężar historii, wygląd. Spoiwem jest być może poczucie humoru, które zawsze staram się przemycić do granych przeze mnie scen.

Czy Twoim zdaniem można kształtować swój charakter, czy raczej, jak wielu mówi, ludzie się nie zmieniają?

Da się. Trzeba jednak uświadomić sobie, na jakich fundamentach stoisz i jakie masz zasoby i wewnętrzne przekonania. Potem zachodzi pytanie – czy to co zobaczyłeś, że masz Ci się to podoba, czy nie? Jeśli nie, to zaczynasz zmiany. Uważam, że najlepsza jest metoda małych kroków. Jestem zwolennikiem ewolucji, nie rewolucji. Małe zmiany. Na przykład – za błąd od zawsze się karzesz. Może czas zacząć się nagradzać? Wszak to dzięki błędom się uczymy. Gwarantuję duże efekty małych zmian. Chodzi o zmianę fundamentalnych nawyków i zakorzenionych przekonań. Często nawet być może nie naszych... Dla mnie zmaganie się ze sobą i tym, czym jest ludzka natura, jest inspirującą zabawą wartą każdej ilości mojego czasu. Uważam że dobrze się  tak trochę bawić w to życie - bawić się w dom, w rodzinę, w aktorstwo. Nasze nawyki i przekonania można zmienić. Trzeba po prostu samego siebie aktualizować, nadpisywać na stare niedziałające programy nowe dane, jak w systemie komputerowym. To wymaga nakładu sił i czasu, ale zapewniam, że ten wysiłek jest więcej niż opłacalny. Nie jestem pewien czy praca nad sobą kiedykolwiek się kończy. Jestem wszakże zdania, że lepiej będzie jeśli śmierć zastanie mnie przy próbie wprowadzania zmian i zmaganiu z tym co mi przeszkadza szczęśliwie żyć niż podczas biernej akceptacji niesatysfakcjonującego byle-trwania. 

Rozmawiał: Michał Derkacz

fot. Krzysztof Zatycki

Słowa kluczowe: rozmowa, aktor, książka, Wybrałem życie
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Audiobooki bez limitu
EmpikGO z kampanią TV - "Audiobooki bez limitu"

Wśród dostępnych w abonamencie pozycji znajdziemy wiele bestsellerów oraz nowości rynkowych.

Książkowy prequel "Stranger Things" już wkrótce w Polsce

Znana seria doczekała się wersji drukowanej. Czego możemy się spodziewać?

Nagroda literacka Gdynia 2019
Można już zgłaszać książki do Nagrody Literackiej GDYNIA 2019

Rozpoczyna się 14. edycja konkursu Nagroda Literacka GDYNIA.

Polecamy
Literacka nagroda Angelus dla Josefa Skvoreckiego
Literacka nagroda Angelus dla Josefa Skvoreckiego

Czeski pisarz tworzący na emigracji, Josef Skvorecky, został laureatem Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus.

Nagroda SDP dla Hanny Krall
Nagroda SDP dla Hanny Krall

Tegoroczna nagroda Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, wzorowana na amerykańskiej nagrodzie Pulitzera, powędrowała do Hanny Krall - za "niezrównany kunszt pisania o pamiętaniu".

Ostatnio dodane
Audiobooki bez limitu
EmpikGO z kampanią TV - "Audiobooki bez limitu"

Wśród dostępnych w abonamencie pozycji znajdziemy wiele bestsellerów oraz nowości rynkowych.

Książkowy prequel "Stranger Things" już wkrótce w Polsce

Znana seria doczekała się wersji drukowanej. Czego możemy się spodziewać?