Recenzje - Literatura

Nasze małe-wielkie rewolucje

2010-11-23 10:20:42

"Wszystko pełne jest światła i nocy mrocznej zarazem" - Permenides z Elei

Rewolucja - wg encyklopedii PWN - to "w znaczeniu szerokim i metaforycznym wszelka szybka i głęboka zmiana (np. rewolucja obyczajowa, przemysłowa, naukowa, techniczna)" W myśl tego mamy więc, z jednej strony, pewien stan, okoliczność, stanowiącą przedmiot zmiany, kogoś kto tę zmianę powoduje oraz tryb, czas, z natury bardzo krótki i gwałtowny, w jakim się powyższa dokonuje. Zależność jakże oczywista i prosta. Problem w tym, że łańcuch ten, co niezaprzeczalne, BYŁ obecny w historii świata, a im bliżej czasów ówczesnych, rewolucje te były coraz bardziej jedwabne, czy aksamitne. Zdajmy więc pytanie, czy zostało nam coś jeszcze, przeciw czemu moglibyśmy się buntować obecnie?

Tym razem wróciłem z dalekiej podróży. Wydaje mi się bowiem, że Le Clezio, zabrał mnie w podróż, której nie spodziewałbym się odbyć. "Rewolucje", najnowsza powieść Jean - Marie pokazała mi taką wielość miejsc, ludzi i zdarzeń, że nie sposób wymienić i ogarnąć. I powiem to głośno - ile by ten bilet nie kosztował, powtórzyłbym tę podróż raz jeszcze. Bez cienia wątpliwości.

Jean-Marie Gustav Le Clezio, jest autorem, którego czytać trzeba. Ten siedemdziesiącioletni  powieściopisarz doceniony został już w wieku dwudziestu kilku lat zdobywając, prestiżową we Francji, nagrodę Renaudot, a na nagrodzie Nobla w 2008 roku skończywszy. Nie bez znaczenia jest jego pochodzenie: on sam jest Francuzem, synem lekarza z Wielkiej Brytanii i Francuzki z Mauritiusu. Fakt ów jest już pewną wskazówką co do samej powieści - główny bohater ma na imię Jean, jego rodzina także pochodzi z Francji i żyła na Mauritisie. Sam Le Clezio, zawsze niepokorny, uzyskawszy stopień doktora na kierunku literatury francuskiej, przeprowadzał się kilkukrotnie najpierw do Wielkiej Brytanii (znów łatwa do rozpozniania analogia w powieści) potem do Stanów Zjednoczonych. Ważnym momentem jego życia było wydalenie ze służby w Tajlandii, gdzie obnażał zjawisko prostytucji, i przeniesienie go do Meksyku ([znów] patrz losy głównego bohatera powieści). Tam, oprócz dokończenia służby wojskowej, prowadził działalność kuturalną, rozpoczął kolejne studia. Niejednokrotne podróże w głąb Ameryki Łacińskiej, częste też przebywanie wśród tamtejszych Indian, odcisnęło głęboki ślad i pozostawiło wyraźne znaki w świadomości autora, co widać w późniejszej jego twórczości. Tyle notki biograficznej.

"Rewolucje" to książka o pomysłowej formule. Fabuła toczy się wielotorowo, równolegle, choć wyróżnić można główny wątek powieści, któremu Le Clezio zostawił najwięcej miejsca. Są to  czasy przede wszystkim konfliktu francusko - algierskiego, a więc lata 60 XX w. Głównym bohaterem jest Jean Marro, którego poznajmy jako kilkunastoletniego chłopca, który niedługo ma udać się na studia. Równolegle do tego wątku Le Clezio prwadzi losy innego bohatera, noszącego także imię Jean, żyjącego natomiast w czasach wielkiej francuskiej rewolucji oraz czasach następujących po niej. Zabieg ten wprawia, początkowo, Czytelnika w pewnego rodzaju dysonans - zastanawiamy się czy jest to ta sama postać przeniesiona ponad 200 lat wstecz, czy może jest to zupełnie niepowiązana postać, o zbieżnym imieniu. Z racji tego, że jest to jeden z ważniejszych wątków, zostawiam go i tutaj, jako nierozwiązany.

Książka, można by powiedzieć, jest napisana, dosłownie, pięknym językiem. Czytając wspomnienia ciotki Jeana, na temat życia na Mauritiusie, które to życie było dla niej rajem, miałem nieodparte wrażenie, że jest to styl niemal huellowski. Styl, który sprawia, że mamy wrażenie, że nad tym co czytamy unosi się pewien cudowny aromat. Robi to niezwykłe wrażenie. Poza tym mamy także mieszankę gatunków reportażowych, pamiętnikowych i wspomnieniowych, za pomocą których autor ukazuje tło historyczne powieści. Różnorodność ta jest jednak doskonale pogodzona ze sobą, tworząc spójną literacko całość.

Co do przekazu książki. Le Clezio, co niewątpliwe, podejmuje próbę rozliczenia narodu francuskiego z jego kolonialnej przeszłości. Książka ta opowiada o przeżyciach zwykłych obywateli w latach sześćdziesiątych we Francji oraz tego, w jaki sposób kształtowały się nastroje społeczne wobec buntu i rewolucji w Algierii. Poprzez swojego głównego bohatera i czynione przez niego notatki, z walk algierskich ruchów wyzwoleńczych z armią francuską, wydaje się, że autor chce zwrócić uwagę czytelnika, na nienajjaśniejsze momenty francuskiej historii. Zwraca uwagę na to, iż państwo, które od zawsze posiadało wizerunek pioniera i autorytet (chętnie dodałbym przy tych epitetach cudzysłów) w dziedzinie demokracji, potrafiło też ulec bezlitosnej dekadencji. To trudny rachunek do rozliczenia, i Le Clezio jako Francuz pokazuje, że trzeba podejmować rozmowy i próby przyznania się do błędów historii.

Po wtóre "Rewolucje" to podróż także po świecie wewnętrznym człowieka. Przy okazji poruszania trudnych tematów społeczno - politycznych czy historycznych, autor udziela nam ciekawej lekcji człowieczeństwa. Pokazuje drogi wyborów, trudy podejmowania tych najbardziej z trudnych decyzji oraz reakcje i konsekwencje tychże. Dzięki kreacji głównego bohatera, jako miłośnika filozofii, wplataniu sentencji i cytatów greckich i łacińskich, Le Clezio stara się pobudzić nas samych do myślenia, do zastanowienia się nad nami samymi. Trzonem rozmyślania filozoficznego jest tu motyw homo viator. Człowiek poszukujący swojego miejsca na świecie, trwałość kontaktów z innymi ludźmi, które przy okazji tych podróży zawiera, ich złudność i nietrwałość. Jakże aktualny jest ten motyw w czasach obecnych, w dobie globalizacji i wirtualnej komunikacji.

Reasumując, mam za złe Le Clezio, że napisał tę książkę w takiej formie, w jakiej trafiła Czytelnikom do rąk. Wielość wątków, które poruszył, zostawił bowiem niewyczerpanymi. Traktować je można, jako zaledwie przyczynek do dalszych refleksji. Dziękuję mu jednak za arcyciekawą lekcję i wspaniałą podróż, którą dzięki niemu odbyłem, po bezkresie świata i jeszcze większej przestrzeni w mnie samym.

J.M.G. Le Clezio, "Rewolucje", Wydawnictwo WAB, premiera 2010


Tomasz Osiński

Słowa kluczowe: rewolucje książka recenzja J.M.G. Le Clezio wab
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Pomsta. Opowieść z dziejÃłw miasta Tarnowa
Pomsta. Opowieść z dziejów miasta Tarnowa - recenzja

Oceniamy kryminał Krystiana Janika. Sprawdź, czy warto przeczytać!

Tequila. Liczba Bestii
Tequila. Liczba Bestii - recenzja

Trudno w dzisiejszych czasach w fantastyce o oryginalne światy. Pod tym względem książka Łukasza Śmigla jest wyjątkiem wśród polskich książek.

Srebrna Dziewczyna
Srebrna dziewczyna - recenzja książki

Sprawdź, czy warto przeczytać nową powieść Leslie Pietrzyk.

Polecamy
W roli głównej: psychopatyczny Dentysta i demon
W roli głównej: psychopatyczny Dentysta i demon

Świetna opowieść o losach ponurego detektywa Ezry w mrocznej, choć mało Chicagowskiej scenerii lat 30. nieco zepsuta wplątaniem w doskonale wymyśloną fabułę kryminału, elementów urban fantasy.

Co ma Zmierzch do historii?
Co ma Zmierzch do historii?

Nancy R. Reagin w książce „Zmierzch i historia” dowodzi , że nasze, Belli, jak i samej Meyer wyobrażenia o tym, jak to było, gdy Carlise przejmował obowiązki pastora, a Edward mógł być potencjalnym kandydatem na - jeszcze żywego - małżonka niewiele mają wspólnego z rzeczywistością.

Ostatnio dodane
Pomsta. Opowieść z dziejÃłw miasta Tarnowa
Pomsta. Opowieść z dziejów miasta Tarnowa - recenzja

Oceniamy kryminał Krystiana Janika. Sprawdź, czy warto przeczytać!

Tequila. Liczba Bestii
Tequila. Liczba Bestii - recenzja

Trudno w dzisiejszych czasach w fantastyce o oryginalne światy. Pod tym względem książka Łukasza Śmigla jest wyjątkiem wśród polskich książek.

Konkurs Ziaja