Dzieje się - Literatura

Agnieszka Cegielska - Ciało to nasz jedyny dom [WYWIAD]

2018-03-09 10:23:37

Agnieszka Cegielska, znana prezenterka telewizyjna, "pogodynka", była modelka, a do tego żona i mama 9-letniego Franciszka. Teraz także pisarka, autorka książki pt. "Naturalnie. Odkryj moc darów natury. Ciesz się zdrowiem i urodą". Z okazji jej premiery, opowiedziała nam o skarbach natury, życiu na pełnych obrotach i szczęściu wynikającym ze zgody ciała z duchem. Przeczytajcie wywiad z Agnieszką Cegielską!

Agnieszka Cegielska

Justyna Matuszak, redakcja dlaStudenta.pl: Proszę zdradzić kulisy powstawania książki. Co Panią skłoniło do jej napisania?

Agnieszka Cegielska: Widzowie! Widzowie cyklu "Naturalnie". Właściwie po każdym z programów, który był emitowany co piątek w "Dzień dobry TVN", wysyłali mi maile, zapytania czy może zacznę prowadzić bloga. Żartowałam, że zostało mi 61 lat do setki, więc ja się w ogóle nie nadaje do bloga. Poza tym, komputera praktycznie nie używam. Dla mnie blog jest wirtualny, więc jeśli myślałam o książce to byłam pewna, że musi być prawdziwa, naturalna. Obawiałam się tylko tego, że się nie wyrobię. Natomiast z wielkim szacunkiem podchodziłam do wszystkich próśb widzów, bo ich po prostu bardzo szanuję. My - ludzie mediów, dziennikarze, prezenterzy wykonujemy przede wszystkim pracę dla widzów. Mimo to, ta decyzja rodziła się we mnie dość długo. Nawet na spotkaniu z wydawnictwem nadal miałam wątpliwości czy po prostu się wyrobię. Wiedziałam jednak, że nikt nie mógłby za mnie usiąść i tego napisać. Wiedziałam, że cała praca będzie spoczywać na mnie.

Czy był jakiś przełomowy moment, po którym uznała Pani, że to odpowiedni czas na pisanie książki?

Właściwie przyszedł taki symboliczny i właśnie przełomowy moment. Po jednym z odcinków, który dotyczył ostropestu plamistego poszłam do zielarni obok domu i stała tam starsza pani. Przypominała mi moją babcię, która mnie wychowywała. Kobieta poprosiła mnie wtedy o ostropest, bo słyszała w TVN, że jest dobry na wątrobę, a ona ma z nią problemy od nadmiaru leków. Niestety, kupiła właśnie ten, o którym wspominałam żeby nie kupować, czyli fabrycznie zmielony, już utleniony. W telewizji tak jest, że jednym uchem wleci, drugim wyleci. Przyczynia się to do tego, że ktoś mając dobre intencje, pójdzie do sklepu i przypadkowo kupi właśnie ten ostropest zmielony. Wtedy sobie pomyślałam, że tak nie może być. Z myślą o wszystkich, ale przede wszystkim ludziach starszych, którzy jeszcze więcej tej pomocy potrzebują stwierdziłam, że muszę napisać książkę.  Zajęło mi to 4 miesiące. Czasami pisałam do piątej rano. Nastawiałam więc budzik na tę godzinę, żeby pisać dopóki mój syn nie wstanie. Trudno było czasami wytłumaczyć dziecku, że teraz mama się zamienia w pisarkę. Jednak kiedyś ktoś powiedział, że jak nie możemy się z czymś wyrobić to musimy sobie dołożyć jakieś dodatkowe zadanie, więc ja sobie dołożyłam.

Czy tematyka książki była oczywista, to znaczy narzucona przez czytelników?

Tematyka była bardzo naturalna. Po prostu usiadłam i spisałam wszystkie te zagadnienia z odcinków. Niestety w związku z tym, że antena telewizyjna jest nieelastyczna i na materiał jest raptem 10 minut, to jest to wciąż za mało, by na przykład zgłębić temat ostropestu plamistego. Pomyślałam sobie, że być może ta książka to dobre rozwiązanie, by dopisać wszystkie te ważne informacje, które nie mogły się pojawić na antenie, bo nie starczyło czasu. W książce pojawiły się przepisy. Krótko mówiąc, dołożyłam taką ściągę, jak to wszystko wykorzystać. Nie wystarczy powiedzieć, że ostropest jest fajny, kiedy najważniejsze pytanie brzmi - jak go użyć i jak go wykorzystać? Można go dodać do zupy, do sałatki czy jeszcze do czegoś innego. Pytania brzmiały również: dlaczego ten w ziarnach, dlaczego mielić a nie podawać zmielony? Także spisałam wszystkie te odcinki, które realizowaliśmy przez rok, by widzowie i czytelnicy mieli wszystko uporządkowane w jednym miejscu.

Czy książka sprawdzi się dla kogoś, kto chce zacząć się odchudzać?

To nie jest książka, która komukolwiek coś zakazuje czy nakazuje. Ja jestem od tego bardzo daleka. Uważam, że jeżeli ktoś nam coś każe to my przyjmujemy pozycję zamkniętą. Po prostu tego nie lubimy. Uważam, że to co działa na otwartych, świadomych i chcących się rozwijać ludzi to ewentualnie inspiracja i edukacja. Nawet napisałam we wstępie, że to nie jest książka, mówiąca żeby zmieniać swoje życie o 180 stopni, bo to nie jest poradnik. Jest to historia o miłości do skarbów natury, które pomimo XXI wieku wciąż są dostępne. Mamy ich dookoła siebie bardzo dużo. Życzyłabym sobie, żebyśmy je bardziej szanowali. Przykładowo czarna porzeczka, której krzaki są już teraz niestety palone. Polacy po prostu tej czarnej porzeczki nie jedzą, nie piją, nie wykorzystują. Jak myślałam o tej książce to myślałam o tym, żeby czytelnik być może polubił te skarby natury. Pokochał, zainspirował się i zwrócił na nie uwagę. Uważam, że warto chociażby z tego powodu, że one mają niezwykłą moc.

Czyli jeżeli ktoś się zdrowo odżywia i czyta jakieś poradniki, to sięgając po "Naturalnie” jeszcze wzbogaci tę wiedzę?  

To nie jest poradnik o tym jak zdrowo żyć. Można tu znaleźć parę informacji, które można nazwać poradnikowymi i z pewnością są one użyteczne. Chociażby zastosowanie czarnuszki czy sezamu albo wcześniej wspomnianego ostropestu plamistego. Są to produkty obecne w Polsce na półkach, ale my często nie umiemy z nich korzystać. Napisałam o tym co dany skarb natury może zrobić dla naszego zdrowia. Być może ktoś sięgnie po jeden, ktoś inny po drugi, a ktoś jeszcze po trzeci. Jednak warto z nich skorzystać.

Porozmawiajmy jeszcze o Pani karierze. Czy kiedykolwiek pracowała Pani jako dziennikarka prasowa?

Przede wszystkim pracowałam bardzo długo w radiu. Zrezygnowałam po tym jak mój syn przyszedł na świat, bo już nie byłam w stanie pospinać tego wszystkiego. Jeszcze kiedy byłam w ciąży nagrywałam. Nagrałam chyba ze dwadzieścia audycji na zapas. Bardzo dobrze wspominam te czasy. W ogóle mam wielki sentyment do radia i żartuję, że jak już podziękują mi za pracę na szklanym ekranie, to wrócę tam gdzie do pracy można przychodzić w dresach i nieumalowanym.

Była Pani też modelką. Jak to się stało, że została Pani prezenterką?

Modeling to był przypadek. Byłam w restauracji, gdzie odbywał się jakiś casting i podeszli do mojej mamy i cioci jacyś organizatorzy z zapytaniem: czy może chciałabym zostać modelką? Pojawiły się wówczas propozycje. Jednak ja byłam taką modelką niesubordynowaną. Jak mi się gdzieś spodobało, to tam zostawałam na dłużej. Dla mnie możliwość wyjeżdżania w świat była niezwykła, bo pamiętajmy o tym, że ponad dwadzieścia lat temu Polska nie była w Unii Europejskiej i zobaczenie kawałka świata było dla każdego marzeniem. Tak zostałam na przykład w Japonii 2 lata, w Hiszpanii, w Barcelonie też. Po prostu tam, gdzie czułam, że to jest jakiś kawałek mnie na Ziemi, tam zostawałam. Ostatnio tłumaczyłam mojemu synowi jakie ma szczęście, że od trzeciego roku życia jeździ na nartach, bo na przykład ludzie ze Śląska rzadko kiedy widywali morze. Pamiętam, że ja wraz z moimi najbliższymi znaliśmy jedynie swój ogródek, swoje podwórko. Nie stać nas było, żeby pojechać na przykład w góry.  Kariera modelki więc była dla mnie, w pewnym sensie, oknem na świat.

Jaką rolę gra sport w Pani życiu? Czy tak samo ważne jest dla Pani odżywianie jak i praca nad ciałem?

Trenowałam przez 7 lat siatkówkę, dlatego że mój tata był zawodowo siatkarzem. Dzięki temu jestem teraz taka długa (śmiech). Sport był dla mnie ważny. Teraz delikatnie się to zmieniło. Dopasowałam to trochę do konstytucji swojego organizmu, bo lubię jak się słucha swojego ciała. Nie lubię siłowni, nie lubię tego hałasu i nie lubię ćwiczyć w miejscach klimatyzowanych. Wydaje mi się, że tam i tak jest tak dużo tego sztucznego powietrza, że wolę po prostu wsiąść na rower i pojechać do lasu. Ćwiczę też jogę, dlatego że ona na mnie akurat dobrze działa. Mam jednak bliskich znajomych, którzy wolą iść na siłownię, bo po prostu czują, że się tam wyładują ze zdrowej złości. Dodają, że po prostu joga ich nudzi, więc moim zdaniem najważniejsze jest to, żeby się ruszać, a jaką formę się wybierze, to już zależy od każdego indywidualnie.

Czy zdarza się Pani zjeść coś niezdrowego, na przykład fastfooda?

Na fastfooda to mi trochę szkoda zdrowia, bo wolę zjeść jabłko, jak jestem głodna. Zazwyczaj sięgam po owoce czy warzywa jako przekąskę. Problem też tkwi w tym, że jak człowiek za dużo wie, to też nie jest za dobre. Ja po prostu wiem co tam siedzi w środku tego fastfooda. Nasze ciało to jedyny dom, w którym będziemy mieszkać całe życie. Zastanawiam się więc na tym, czy mi się chce mieć w domu brudy, zarazki i bałagan. Odpowiedź jest prosta  - "nie", dlatego nie jem takich niezdrowych rzeczy.

Dziękujemy bardzo za rozmowę.

Dziękuję.

Rozmawiała: Justyna Matuszak, redakcja dlaStudenta.pl

3 marca 2018 Agnieszka Cegielska spotkała się z czytelnikami w Empiku Renoma we Wrocławiu. Zobacz fotorelację z tego wydarzenia>>

fot. Krzysztof Zatycki

Słowa kluczowe: rozmowa, książka, Naturalnie, Empik Renoma, poradnik
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Srebrny Kruk
Rusza przedsprzedaż książki "Srebrny Kruk"

Powieść Michała J. Sobocińskiego to pięć pozornie niezwiązanych ze sobą wydarzeń prowadzących do jednego celu.

ksiÄ…Åźka
Dlaczego warto czytać książki?

Znamy plusy wynikające z czytania!

Polecamy
Konkurs na komiks o Powstaniu Warszawskim
Konkurs na komiks o Powstaniu Warszawskim

Zapraszamy do wzięcia udziału w IV edycji konkursu na komiks „Powstanie ’44 w komiksie”.

Ostatnio dodane
Srebrny Kruk
Rusza przedsprzedaż książki "Srebrny Kruk"

Powieść Michała J. Sobocińskiego to pięć pozornie niezwiązanych ze sobą wydarzeń prowadzących do jednego celu.

Kupony i kody rabatowe