Wybierz miasto
Literatura
Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

Widokówka z Mistrzem

2010-02-08

Powieści kryminalne zwykło się uważać za „niski" gatunek. „Jedenaście" Marcina Świetlickiego pokazuje, że kryminał należy ustawiać na wyższej półce.


 Jak uporać się z człowiekiem, którego przeraża myśl o znalezieniu się w kadrze czyjegoś zdjęcia? Można by oddać mu przysługę i zostawić go w spokoju, pozwolić odejść do domu, wrócić do stęsknionej suki, wypić kilka głębszych na dobry sen. Jednak dla Świetlickiego takie rozwiązanie byłoby zbyt łatwe, banalne, nieciekawe. Wszak „my nie potrzebujemy prostych zakończeń". Proste początki również okazują się niepotrzebne, gdy dowiadujemy się, że to Mistrz został głównym bohaterem kolejnej powieści Świetlickiego. Postać znana już z dwóch poprzednich książek „Dwanaście" oraz „Trzynaście" wraca tym razem w zamykającej trylogię „Jedenaście", by pozwolić w końcu zrobić sobie zdjęcie, umieścić siebie na pierwszym planie widokówki z Krakowa.


Ten, którego wszyscy nazywają Mistrzem, rozpaczliwie szuka uzasadnienia własnej egzystencji. Znajduje je dopiero w konieczności odkrycia prawdziwej przyczyny śmierci przyjaciela. Prowadzone przez niego śledztwo daje mu pewność, że ma prawo żyć, póki nie rozwiąże zagadki. Zapewne tkwiąca gdzieś w podświadomości chęć przeżycia zmusza Mistrza do zaniedbywania śledztwa, bowiem im bardziej opóźnia odkrycie tajemnicy, tym dłużej trwa jego życie. Życie, które wypełniają spacery z ukochaną suką, godziny spędzone w knajpach oraz wyjazdy do wioski oddalonej o jedenaście kilometrów od Krakowa. Mistrz okazuje się być zawieszony między świadomością bezsensu własnego istnienia a gorącym pragnieniem znalezienia powodu, dla którego mimo wszystko warto żyć. Tym powodem przez chwilę wydaje się być zapoznana w Stylowej barmanka, jednak po niej także zostaje pustka oraz wrażenie, że „jej nigdy nie było". Bo przecież „kto udowodni, że cokolwiek kiedykolwiek było"? Nawet sam Mistrz nie jest całkiem pewien swojej istoty, wciąż podejrzewa, że umarł już dawno temu, a jego prawdziwe życie minęło bezpowrotnie.


W „Jedenaście" wątek kryminalny zdaje się być jedynie pretekstem dla ukazania zachowań bohaterów, ich reakcji na zaskakujące wydarzenia. Wioska, o której powiedziano, iż nigdy nie wyróżniła się niczym szczególnym, teraz staje się teatrem zdarzeń, miejscem, gdzie rozgrywają się dramatyczne sceny. Ta nagła nobilitacja nikogo już nie cieszy, mieszkańcy niespodziewanie zostali przygnieceni przez ciężar własnych uczuć oraz wrażeń. Ich uporządkowane życie gubi się gdzieś wraz z tajemniczą kasetą Doktora, wymyka im się z rąk. „Jedenaście" uznać można za powieść o ludzkim osamotnieniu, o takim wyobcowaniu, w którym ulgę przynosi jedynie rozmowa z ukochanym, choć zaniedbywanym psem.


Trudno być Mistrzem we własnym kraju. Zwłaszcza kraju „pod honorowym patronatem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego". Trylogia Świetlickiego w sposób niezwykle ironiczny i prześmiewczy komentuje realia współczesnej Polski, krytykuje władzę, a także niegdyś ukochany Kraków Mistrza. Dla staroświeckiego detektywa miasto zbyt się zmieniło, utraciło swoją dawną magiczność.


Nie da się ukryć, że Świetlicki zasłużenie został laureatem Nagrody Literackiej Gdynia 2009 w kategorii proza. Po cichu stwierdzić trzeba, że „Jedenaście" to najlepsza część trylogii Świetlickiego. Poprzednie powieści były kryminałami o niezbyt wyraźnie zbudowanej intrydze i słabo zaakcentowanej zagadce. „Jedenaście" zaś pretenduje do tytułu kryminału, który długo pozostaje w pamięci i pozostawia czytelnika jakby w stanie upojenia jackiem danielsem. W odróżnieniu jednak od szybko trzeźwiejącego Mistrza, czytelnikowi nie umknie, że „seks po jacku danielsie jest lepszy niż po haszyszu". Tylko cytowałam.


Klaudia Licbarska
klaudia.licbarska@dlastudenta.pl

Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.