Wybierz miasto
Literatura
Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

O dwóch takich, co kraść potrafią

2011-11-09

Co za ironia. Riyria ofiarą rabunku. To prawie zabawne.
Wcale nie zabawne.
Powiedziałeś Riyria? – spytał złodziej trzymający konia Hadriana i ten przytaknął, zdjął rękawice i zatknął je za pas.


Książka Michaela J. Sullivana, nosząca tytuł „Królewska Krew, Wieża Elfów” składa się z dwóch, naprawdę długich opowiadań, których bohaterami są dwaj nikczemnicy – Hadrian Blackwater i Royce Melborne. Znani są oni jako Ryiria, para niezwykle uzdolnionych złodziejaszków. Tkwiąc po uszy w rozgrywce politycznej lawirują między niebezpieczeństwami, unikając ostrza miecza, magii, a nawet…szkód budowlanych.

Niewątpliwą zaletą książki Sullivana jest kreacja bohaterów. Zarówno postaci pierwszoplanowe, jak i te znajdujące się w tle historii są tworzone w sposób mistrzowski. Nie ma tu miejsca na przesyt informacjami, bo wszystkie podawane są stopniowo, wraz z rozwojem akcji.

Nie ma tu również miejsca na nudę – książka potrafi zaskoczyć tak samo na pierwszych stronach, jak i na ostatnich. Niewątpliwie wpływa na to sposób budowania napięcia przez autora. Doskonale podrażnia on ciekawość czytelnika, by po chwili przeskoczyć do równoległego wątku.

Humor i smutek. Nie wiem jak Ty, mój drogi Czytelniku, ale ja lubię się śmiać, a czasami zapłakać. Oba opowiadania dostarczają doskonałego humoru, nasyconego ironią i delikatnymi nutkami cynizmu, który potrafi wywołać rubaszny śmiech. Jednocześnie teksty zawierają w sobie smutne chwile, gdzie czytając człowieka ma pretensje do autora o to, jak rozwiązał pewne kwestie. Nastroje zmieszane są w doskonałej proporcji.

A teraz naprawdę krótko o fabule. Połączmy intrygi, więzienia, zabójstwa i bitwy, a wyjdzie nam pierwsze opowiadanie. Z kolei jeśli do drugiego kotła dorzuci się, oczywiście prócz intryg, konkursy, bestie, tajemnicze budowle – powstanie równie doskonałe opowiadanie. Krótkie, acz wydaje mi się trafne przedstawienie rodzynek w tym fantastycznym cieście.

Krótko o wadach, bo naprawdę jest ich bardzo mało. Największą, która wycisnęła z mych oczu kilka łez jest bez wątpienia… brak ilustracji. Jako fana fantastyki zraniło mnie to, ponieważ nic tak dobrze nie buduje klimatu jak dobra ilustracja. Szkoda, że nie pojawiło się w całej, ponad siedmiuset stronicowej książce, choćby dziesięć obrazków. Właściwie więcej poważnych wad nie stwierdzono.

Reasumując, polecam książkę każdemu, kto łaknie dobrej i wciągającej fantastyki.

Ocena w skali akademickiej:
Fabuła: 5.0
Kreacja bohaterów: 5.0
Przewidywalność: 4.5
Oprawa graficzna: 3.5
Świat: 4.5

Ocena końcowa: 4.5

Michael J. Sullivan, Królewska krew, Wieża elfów, Prószyński i S-ka, 2011

Bartek Janiczek

Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.