Wybierz miasto
Kultura Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

Książki, więcej książek- wywiad z autorką bloga Anima Libros

2015-08-11

Hobby, które łączy się z pracą i wykształceniem? Agnieszka Bielecka udowadnia, że nie trzeba odkładać swojej pasji na później. Książki towarzyszą jej codziennie. Pracuje w księgarni, studiuje na kierunku Kultura i praktyka tekstu: twórcze pisanie i edytostwo a także prowadzi blog o książkach Anima Libros.

Lidia Zawistowska, dlaStudenta.pl: Niektórzy uważają, że czytelnictwo w Polsce niedługo będzie bliskie zeru. Ty i Twoi czytelnicy udowadniacie, że tak nie będzie. Jakie czynniki według Ciebie sprawiają, że ludzie sięgają po książkę?

Agnieszka Bielecka: Nigdy nie uważałam, że czytelnictwo w Polsce zanika. Codziennie widzę kilka osób czytających na przykład w środkach komunikacji miejskiej  czy miejscach publicznych, a pracując w jednej z wrocławskich księgarni mam okazję zaobserwować, że ludzie naprawdę chcą czytać. Jednak trudno jest określić dokładne czynniki, które wpływają na taką, a nie inną decyzję ludzi. Według mnie na pewno musi to być sprawa hobby albo samo czerpanie przyjemności z lektury. Wiadomo, że jeśli czytanie będzie nudzić to raczej dana osoba nie sięgnie po następną lekturę i czasem potrzeba kilku lat, aby spróbować jeszcze raz. Zwłaszcza jeśli ktoś nigdy wcześniej nic nie czytał. Czytanie to przede wszystkim pasja, tak jak kino. Niektórzy wolą chodzić do kina, niektórzy czytać, a jeszcze inni spędzać czas na oglądaniu telewizji. Z drugiej strony miło jest widzieć, jak ktoś nagle pochłania jedną lekturę za drugą. Następny element to przede wszystkim tematyka danej książki. Ostatnio zauważyłam, że większość Polaków decyduje się przeczytać kilka kryminałów bądź reportaży, niż na przykład horrorów bądź romansów. Z pewnością istotna też jest cena książki - czy to na jakiejś promocji, czy okładkowa.

Powstało wiele różnorodnych rankingów z książkami, które każdy powinien przeczytać. Jaki jest Twój "must have" każdego bibliofila?

Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale moim „must have” są lektury szkolne. Tak naprawdę to są pierwsze książki wymagające większego skupienia i zainteresowania, z którymi spotyka się każdy. Oczywiście nie każda lektura, a już zwłaszcza te wielkie tomiszcza, nie jest w stanie podbić serc swoich czytelników. Jednak jeśli ktoś już chwyta się za te książki, cierpliwie czyta obowiązkowe w szkole pozycje, to po jakimś czasie zdaje sobie sprawę, że one rzeczywiście potrafią ukształtować sposób postrzegania świata. Podobnie było z moim podejściem do „Lalki”, której nie znosiłam w momencie czytania. Dopiero kilka miesięcy później, kiedy analizowałam wszystkie wątki i interpretowałam je na swój własny sposób, doszłam do wniosku, że przecież Prusa uwielbiam. Lektury szkolne, jak twierdzi większość uczniów, tylko zniechęcają do czytania, bo je trzeba czytać. Całkowicie się z tym zgadzam, bo ich tematyka jest tak różna, że oczywistym jest to, że nie każdemu podpasuje dana pozycja. Ale te książki kształtują gust czytelnicy. Będąc na studiach i spotykając się z wieloma osobami, które kochają czytać. Widzę, że niektórzy wolą Konopnicką, inni Żeromskiego, a pewnie jakiś wielbiciel Sienkiewicza też się znajdzie. Sama kocham Dostojewskiego.
Ale tak naprawdę każdy przy wyborze lektury powinien kierować się tym, co sam chciałby przeczytać. Nikt nie powinien określać, które książki warto przeczytać, a które nie. Wszystkie są tak samo istotne.

Czy młodzież powinna być zmuszana do czytania lektur?

Odpowiedź jest oczywista: nie. Nikogo nie można zmuszać do czytania, ponieważ nie sprawia to wtedy żadnej przyjemności. Ale odnosząc się do mojej poprzedniej odpowiedzi, lektury szkolne wyznaczają nam kierunek, w którym możemy iść. Niektóre obowiązkowe w szkole książki są interesujące, pozostałe już niekoniecznie. To tak jak młodsi czytelnicy wolą literaturę z wątkami paranormalnymi bądź dystopijnymi, a starsi literaturę faktu, piękną. Zasada jest ta sama, co ze zmuszaniem do czytania lektur szkolnych. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że teraz ilość lektur jest naprawdę ograniczona! Wiele pozycji zostało usuniętych z listy obowiązkowej literatury szkolnej. Niektóre z nich nadal są źle dobrane do grupy wiekowej, jak na przykład nieszczęśni „Krzyżacy”. Według mnie po prostu panuje powszechne przekonanie, że książki, które karzą nam czytać są z założenia złe.

Jeżeli nie mamy pomysłu na prezent, najczęściej wybieramy książkę. Czy są uniwersalne pozycje, które zawsze sprawią radość obdarowanemu?

Niestety nie ma tak łatwo, głównie dlatego, że gusta są inne. Wszystko zależy również od wieku i płci osoby, która miałaby książkę dostać. Wiadomo, że dla nastolatków lepsze będą książki młodzieżowe, najlepiej te pobudzające wyobraźnię, np. „Igrzyska Śmierci”, „Harry Potter”, „Więzień labiryntu”, czy coś bardziej obyczajowego, jak książki napisane przez Johna Greena. Starsi czytelnicy sięgają raczej po sensacje, kryminały. Warto się zawsze podpytać albo obejrzeć wcześniej biblioteczkę osoby obdarowywanej. Jeśli ktoś ma kilka pozycji Cobena albo Bronte na półce, to wiadomo, że ucieszy się z książki, której jeszcze nie ma. Na dzień dzisiejszy niesłabnącym się zainteresowaniem osób, które potrzebują czegoś na prezent jest Stephen King, Camilla Lackberg i często się zdarza, że Grzebałkowska i jej „1945. Wojna i pokój”. Raczej radzę starać się unikać romansów, chyba że osoba, której kupujemy prezent nie czyta nic innego. Poza tym, dobra reklama danej pozycji nie oznacza, że jest ona dobra.

Jesteś studentką. Oprócz tego jesteś autorką bloga. Czy od czasu studiów twoje życie bardzo się zmieniło? Jak oceniasz pierwszy rok?

Zmieniło się i to w wielu aspektach życia. Jeśli chodzi o sprawy związane z blogiem, to poświęcam mu odrobinę mniej czasu niż jeszcze rok temu. Wynika to głównie z tego, że teraz stawiam na jakość czytanych i opiniowanych przeze mnie książek. Lektury, które potrzebne były na studiach zmieniły mój gust i teraz nie zadowalam się pierwszą lepszą książką new adult, która wpadnie mi w ręce. Zwracam większą uwagę na to, o czym ktoś pisze, w jaki sposób to napisał. Bez problemów odnajduje najmniejsze błędy, nie tylko fabularne, ale również historyczne czy te popełniane przez korektorów. Wcześniej akceptowałam taki stan rzeczy teraz rzutuje to na całość lektury.
Pierwszy rok studiów z reguły jest ciężki, ale chyba najbardziej wpływa na życie każdego studenta. Głównie dlatego, że trzeba sobie radzić w sytuacjach, z którymi do tej pory nie miało się nic wspólnego. Do tego studia można to taki klucz do przyszłości i mając trochę czasu można go poświęcić na otwieranie sobie drzwi. I to właśnie robię.

Czy masz jakieś rady dla pierwszorocznych studentów?

Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko: nie panikujcie i bądźcie cierpliwi. Nie ma co się denerwować, że nikt o niczym nam nie mówi, na żadnej stronie nic nie jest napisane i trzeba więcej pobiegać i popytać niż w liceum. Niestety, ale nas studiach nie dostajemy niczego na tacy. Najważniejsze to pamiętać, że wykładowcy będą nas traktować jak dorosłych tylko wtedy, jeśli sami będziemy się tak zachowywać. I w końcu – każdy na start dostaje czystą kartkę, którą sam sobie zapełnia. I to od nas  zależy, jak zagospodaruje my wolne miejsce. Dlatego nie warto kręcić , kłamać czy słuchać rad starszych kolegów, którzy wychwalają studenckie życie i wyciągają na kolejne imprezy. Jeśli naprawdę zależy wam na studiowaniu to dacie radę.

Jaka jest według Ciebie najbardziej wakacyjna książkowa pozycja?

Oczywiście ta związana z wakacjami! Najbardziej wakacyjna książkowa pozycja to ta, przy której czytelnik może odpocząć i się zrelaksować albo wręcz odwrotnie – nakarmić swoją duszę. Dla mnie to zawsze jest Carlos Ruiz Zafon i jego cykl Cmentarza Zapomnianych Książek. Dla innych może to być Bridget Jones albo Anioły i Demony. Najważniejsze na wakacjach to znale zienie i przeczyta nie tego, co lubimy. Pod żadnym pozorem odradzam nadrabianie tego, co zostało odłożone w czasie, ponieważ staje się to naszym obowiązkiem.

Jak wygląda Twoja praca przy recenzowaniu książki?

Nie nazwałabym tego pracą, a po prostu kolejną pasją, którą rozwijam. Pisanie recenzji to dla mnie przyjemność, a fakt, że ktoś to rzeczywiście czyta, tylko motywuje mnie do tego, żeby prowadzić bloga dalej. Jakbym miała krótko zdefiniować, jak wygląda ta „praca” to powiedziałabym, że najpierw wybieram książkę, potem ją czytam robiąc szereg notatek na marginesach bądź w notesie i ostatecznie zabieram się za pisanie swojego tekstu. Nigdy nie traktowałam tego jako obowiązek, więc nie siadam do komputera wtedy, kiedy wiem, że nic sensownego nie wymyślę. Zdarza się też tak, że muszę sama kogoś poprosić o pomoc przy sprawdzeniu swojego tekstu, bo uważam, że jest słaby i trzeba go ratować. Niestety, ale oceniając czyjąś pracę nad książką, sama muszę się pilnować. Jednak są też takie dni, że wprost nie mogę odejść od ekranu i cały dzień recenzuje, wyjaśniam niektóre wątki czy po prostu siedzę i zastanawiam się, co nowego mogę wymyślić, aby teksty były ciekawsze. Nie mniej jednak mogę śmiało powiedzieć, że cały czas uczę się nowych rzeczy, pogłębiam swoją wiedzę. Bez odpowiedniego przygotowania nic nie zrobię. W końcu przychodzi ten moment, w którym mogę z czystym sumieniem nacisnąć przycisk „opublikuj” z nadzieją, że będę mogła wdać się z kimś w dyskusję w komentarzach.

LZ

Zdjęcia: archiwum prywatne Agnieszki Bieleckiej

Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.

Zapowiedzi

To

Reżyser: Andres Muschietti
Gatunek: Horror
Produkcja: USA
W kinach od: 08-09-2017

FB dlaMaturzysty.pl reklama